Krótki wpis o tym jaki błąd można popełnić przy pomiarach wilgotności.
Na rynku jest mnóstwo różnych mierników wilgotności do materiałów budowlanych, które pokazują jakieś cyferki. Niestety trzeba mieć trochę wiedzy i doświadczenia aby krytyczne spojrzeć na wynik. Dla mnie krokiem milowym w zdobywaniu wiedzy był zakup wagosuszarki, co dało mi możliwość prowadzenia własnym dokładnych pomiarów oraz lektura badań materiałów budowlanych z wyznaczania krzywej sorpcji.
Chciałem pokazać jaskrawy przykład jak łatwo można popełnić kosztowny błąd przy pomiarach.
Wchodzę na poddasze. Dach wygląda na cały przemoczony, nad deskowaniem brak wentylacji i odprowadzenia skroplin spod blachy. Miernik pokazuje zawrotną wilgotność drewna na poziomie od 40-65% (zdjęcie wyżej), a deski mienią się czernią i bielą (…)


(…) Jednak po oględzinach dachu coś nie pasuje i po pomiarze na wagosuszarce okazuje się, że drewno tak naprawdę jest suchutkie (10-14%), a efekty wizualne są tylko pozostałością po dawnych wydarzeniach z historii budynku.
Jak jeszcze pamiętamy z lekcji fizyki – „czysta woda” (jak w TVP) nie przewodzi prądu elektrycznego. Co innego woda, która jest elektrolitem w skutek zawartości różnych związków np. soli. Takie sole w znacznie zwiększonym stężeniu mogą występować w materiałach budowlanych takich jak drewno impregnowane preparatami solnymi, mury transportujące wilgoć i sole z gruntu, wypłukiwane na wierzch związki zawarte w cemencie itp…
Najlepszy, najdroższy wzorcowany miernik, który działa na bazie wyników z pomiaru oporu elektrycznego, jak trafi na „przesolony element” wskaże znacznie zawyżony wynik.
Dwa pytania nad, którymi warto się zastanowić:
1. Ile bezsensownych kosztów suszenia więźby i ekspertyz może ponieść ofiara naszych wadliwych pomiarów wilgotności?
2. Jak wpłynie na trwałość pokrycia z blachy ciągłe wytrącenie się soli z impregnowanego ołacenia dachu z wadliwą szczeliną wentylacyjną?
ps. (przepraszam za jakość zdjęć)

Zapraszam do korzystania z moich usług w zakresie pomiarów w budownictwie: LINK