Często podczas robienia pomiarów przy użyciu kamery termowizyjnej w budownictwie mam wrażenie, że „coś ona mnie kłamie”, bo wynik w postaci pomierzonych temperatur wychodzi inszy niż spodziewany.
Badania w budownictwie możemy skatalogować na jakościowe i ilościowe.
Te pierwsze polegają na wyszukaniu anomalii, niejednorodności, zaburzeń na jednorodnej przegrodzie.
W przypadkach gdy jestem wołany na opinię czy ekspertyzę na spór, ocenę ryzyka pojawienia się grzybów, ocenę jakości wybudowanej przegrody – wtedy zależy mi na dokładnym oszacowaniu wartości temperaturowych aby ocenić czy coś jest wadą czy nie. Dokładne oszacowanie temperatur jest ważne również przy pomiarach od strony zewnętrznej, które są bardzo utrudnione a dokładna temperatura powietrza zewnętrznego jest wskaźnikiem do oceny mostka.
W budownictwie milimetr nie kilometr ale w przypadku pomiarów termowizyjnych przy dzisiejszych izolacjach pomiar często wymaga interpretacji bardzo subtelnych różnic temperatur np. 0,5*C.
Są trzy możliwości uzyskania innych temperatur niż spodziewane, a trzecia najbardziej prawdopodobna:
- Temperatura spodziewana jest błędna
- Sprzęt „jest kaput”
- JestĘ parszywym leniĘ i nie chce mi się czekać przy kliencie pół godziny aż kamera i obiektyw schłodzi się albo nagrzeje do otoczenia pomiaru.
Parę słów o przyczynie drugiej.
Kamery jak wszystkie sprzęty elektroniczne niestety z czasem „się zużywają” i wymagają kalibracji. W większości kamer przed matrycą bolometryczną mamy próżnię, która nie jest wieczna i z biegiem czasu kamera może tracić swoje zdolności pomiarowej co wymaga korekty poprzez soft sprzętowy. Zanim wyda się miliony na wysyłkę zabawki zagramanicę i przeprowadzenie kalibracji wzorcowanych ciałach czarnych można dokonać wewnętrzną kontrolę jakościową kamery.Jak to zrobić? – Trzeba zmierzyć coś czego temperaturę mniej więcej znamy. Można by zmierzyć cokolwiek ale najpierw trzeba ustalić temperaturę tego cokolwiek – a do tego trzeba mieć inny miernik, którego błąd może wynosić +-2*C lub +-1*C. Nakładając błąd pomiaru kamery +-2*C na błąd drugiego miernika tworzymy niesatysfakcjonujący wzornik…W praktyce termograficznej tradycyjnie zaleca się aby dokonywać weryfikacji urządzenia poprzez pomiar i porównanie do dwóch „wzorników”:
- Do wrzącej wody, która osiąga (zależnie od ciśnienia powietrza) ok. 100*C przy wrzeniu. Metoda wymaga kubka aluminiowego, taśmy winylowej o znanej emisyjności, kuchenki.
- Do roztapiającego się lodu, który w momencie przejścia fazowego może mieć ok 0*C.
Jeżeli wartość pomierzona mieści się w w dokładności +/-2*C to kamera jest raczej git.
Zapraszam do korzystania z moich usług jako operator kamery termowizyjnej „link„